Małgosia Strózik • trenerka EFT
Kilka słów o mnie - poznajmy się bliżej
Kiedyś codzienność była jak labirynt bez wyjścia, gdzie każdy dzień przypominał poprzedni, a moje ciało i umysł stawały się więźniem rutyny. Czułam, że życie przemyka mi między palcami, jak piasek na plaży, którego nie mogłam zatrzymać. To było jak sen na jawie, z którego nie potrafiłam się obudzić. Ale w pewnym momencie coś we mnie pękło. Zrozumiałam, że to ja trzymam stery swojego życia. Zaczęłam szukać zmiany, szukać siebie. I tak trafiłam na sport. Sport stał się moim katalizatorem transformacji. Każdy trening, każdy pot, każda przekroczona granica uczyły mnie, że ograniczenia istnieją tylko w mojej głowie. Ciało jest świątynią, ale umysł jest kluczem do tej świątyni. Dzięki regularnej aktywności fizycznej odkryłam w sobie siłę, o której wcześniej nie miałam pojęcia. Czułam, jak z każdym dniem rosnę, nie tylko fizycznie, ale przede wszystkim mentalnie.
Medytacja przyszła do mnie jak balsam na umysł. Wyciszyła ten nieustanny zgiełk, który towarzyszył mi każdego dnia. Znalazłam w niej spokój, jakiego szukałam od dawna. Nauczyłam się obserwować swoje myśli bez osądu, bez potrzeby zmiany czegokolwiek. To było jakby ktoś wreszcie włączył światło w ciemnym pokoju, w którym przebywałam przez całe życie. Medytacja stała się moją codzienną praktyką, moim azylem, moją chwilą dla siebie. EFT, czyli Techniki Emocjonalnej Wolności, to było odkrycie, które zmieniło moje podejście do emocji. Nagle zrozumiałam, że emocje to nie wróg, ale przewodnik. Zamiast je tłumić, zaczęłam je akceptować, przetwarzać i uwalniać. Każde stuknięcie w punkt akupresurowy, każda sesja EFT przybliżały mnie do wewnętrznego spokoju, do akceptacji siebie taką, jaką jestem. Świadome podejście do życia stało się moim drogowskazem. Zrozumiałam, że każdy dzień jest nową kartą, którą mogę zapisać według własnych zasad. Przestałam żyć z automatu, przestałam reagować, a zaczęłam działać. Teraz to ja tworzę swoje życie, z pełną świadomością każdego wyboru, każdej myśli, każdego działania. Dzięki tym wszystkim zmianom poczułam, że moje życie wreszcie nabiera sensu. Nie jestem już tylko biernym uczestnikiem, ale twórcą swojej rzeczywistości. I choć droga, którą przeszłam, nie była łatwa, to wiem, że było warto. Bo teraz żyję naprawdę – pełnią życia, pełnią siebie.
Małgosia Strózik • trenerka EFT
Kilka słów o mnie
- poznajmy się bliżej
Kiedyś codzienność była jak labirynt bez wyjścia, gdzie każdy dzień przypominał poprzedni, a moje ciało i umysł stawały się więźniem rutyny. Czułam, że życie przemyka mi między palcami, jak piasek na plaży, którego nie mogłam zatrzymać. To było jak sen na jawie, z którego nie potrafiłam się obudzić. Ale w pewnym momencie coś we mnie pękło. Zrozumiałam, że to ja trzymam stery swojego życia. Zaczęłam szukać zmiany, szukać siebie. I tak trafiłam na sport. Sport stał się moim katalizatorem transformacji. Każdy trening, każdy pot, każda przekroczona granica uczyły mnie, że ograniczenia istnieją tylko w mojej głowie. Ciało jest świątynią, ale umysł jest kluczem do tej świątyni. Dzięki regularnej aktywności fizycznej odkryłam w sobie siłę, o której wcześniej nie miałam pojęcia. Czułam, jak z każdym dniem rosnę, nie tylko fizycznie, ale przede wszystkim mentalnie.
Medytacja przyszła do mnie jak balsam na umysł. Wyciszyła ten nieustanny zgiełk, który towarzyszył mi każdego dnia. Znalazłam w niej spokój, jakiego szukałam od dawna. Nauczyłam się obserwować swoje myśli bez osądu, bez potrzeby zmiany czegokolwiek. To było jakby ktoś wreszcie włączył światło w ciemnym pokoju, w którym przebywałam przez całe życie. Medytacja stała się moją codzienną praktyką, moim azylem, moją chwilą dla siebie. EFT, czyli Techniki Emocjonalnej Wolności, to było odkrycie, które zmieniło moje podejście do emocji. Nagle zrozumiałam, że emocje to nie wróg, ale przewodnik. Zamiast je tłumić, zaczęłam je akceptować, przetwarzać i uwalniać. Każde stuknięcie w punkt akupresurowy, każda sesja EFT przybliżały mnie do wewnętrznego spokoju, do akceptacji siebie taką, jaką jestem. Świadome podejście do życia stało się moim drogowskazem. Zrozumiałam, że każdy dzień jest nową kartą, którą mogę zapisać według własnych zasad. Przestałam żyć z automatu, przestałam reagować, a zaczęłam działać. Teraz to ja tworzę swoje życie, z pełną świadomością każdego wyboru, każdej myśli, każdego działania. Dzięki tym wszystkim zmianom poczułam, że moje życie wreszcie nabiera sensu. Nie jestem już tylko biernym uczestnikiem, ale twórcą swojej rzeczywistości. I choć droga, którą przeszłam, nie była łatwa, to wiem, że było warto. Bo teraz żyję naprawdę – pełnią życia, pełnią siebie.


